Przepis na pozytywne życie? Ona go ma! – rozmowa z autorką bloga Surojadek.com, Magdaleną Olszewską

Kiedy otrzymałam książkę, którą wydała wspólnie z mężem, pomyślałam: „pięknie, zdrowo, ale ja się do tego nie nadaję”. Kiedy przygotowywałam się do rozmowy z nią, nadal byłam sceptykiem. Kiedy rozmawiałyśmy, startowałam z moją przygodą z koktajlami, a kiedy redagowałam ten tekst, wiedziałam już, że koktajle zostaną ze mną na długo.

Magdalena Olszewska, współautorka bloga Surojadek.com, jest doskonałym dowodem na to, że szczęście ukryte jest w naturze i dostępne na wyciągnięcie ręki. Rozmawiamy o chwastach, motywacji i 5 minutach, które potrafią każde życie zamienić w radość!

 

Pisze Pani na blogu: „Uważam, że to co jemy, powinno być przede wszystkim zdrowe czyli pełnowartościowe, możliwie nieprzetworzone, ale jednocześnie smaczne i proste w przygotowaniu”. W porządku – wszystko to bardzo ambitnie i zdrowo brzmi, ale… Naprawdę – żadnego batonika z karmelem, chrupiących chipsów? Mnie odebrałoby to jednak radość życia… (śmiech)

Każda zmiana wymaga czasu, w kubkach smakowych również. Mój sposób odżywiania kilka lat temu wyglądał zupełnie inaczej i nie zmienił się całkowicie z dnia na dzień. Chociaż nigdy nie byłam wielkim łakomczuchem, to jeszcze kilka lat temu na ulubione słodycze czy chipsy nie byłam obojętna… Wszystko zaczęło się od wizyty u lekarza medycyny naturalnej, który oprócz ziół zalecił mi zrezygnowanie z nabiału i mięsa. Po zaledwie miesiącu moje samopoczucie mocno się zmieniło, przyspieszyła przemiana materii, a ja miałam zdecydowanie więcej energii. Od tamtej pory zaczęłam szukać informacji na temat zdrowego odżywiania i wprowadzać zmiany w mojej codziennej diecie. Szukałam sposobu na włączenie jak największej ilości świeżych warzyw i owoców do diety i tak powstał pomysł na koktajle i soki.

Brzmi to tak, jakby wprowadzenie zmian było naprawdę łatwe…!

Pamiętam mój pierwszy koktajl. Był owocowy i bardzo słodki… i dziś pewnie już nie smakowałby mi jak kiedyś. Moje kubki zmieniły się o 180 stopni! Teraz zdecydowanie chętniej sięgam po bardziej wytrawne, orzeźwiające, mniej słodkie koktajle. A gdy już dopadnie mnie ochota na coś bardzo słodkiego, największą przyjemnością jest świeży daktyl wypełniony orzechami lub masłem migdałowym. Czasami robię w 100 procentach roślinne ciasta jak tiramisu czy sernik, które świetnie smakują i w zupełności zaspokajają potrzebę zjedzenia czegoś słodkiego. Nie namawiam nikogo do wprowadzania wielkiej rewolucji, bo, podobnie jak wprowadzenie bardzo restrykcyjnej diety, może ona spowodować, że równie szybko z niej zrezygnujemy.

Czy udało się Pani spełnić jakieś marzenie dzięki zaprzyjaźnieniu się z roślinnymi koktajlami? Pytam nie bez kozery, bo zdaje się, że marzyła Pani o posiadaniu pewnego uroczego pieska…

Tak. I to nie jedno! Bardzo chciałam mieć psa, mopsa. Niestety sierść, na którą Tomek miał alergię, nie pozwalała nam na psa w domu. Na szczęście to już przeszłość. Od 3 lat nasz mops, Tosia, codziennie sprawia, że mamy uśmiech na twarzy. Czasami wystarczy tylko spojrzenie (śmiech).

Ale co takiego mają w sobie warzywa i owoce, że spożywając je, alergik nagle może pozwolić sobie na posiadanie zwierzaka?

Bardzo duża ilość roślin w jadłospisie spowodowała, że układ odpornościowy Tomka pracuje na wysokich obrotach, a po objawach alergii na sierść nie ma śladu. Dzięki włączeniu do jadłospisu dużej ilości warzyw, owoców, ziół i przypraw moje samopoczucie również uległo diametralnej poprawie. Postanowiłam podzielić się moimi doświadczeniami i zdrowymi przepisami z innymi.

I nowy jadłospis doprowadził Was też do sukcesu…

Tak. Powstał blog, który dzisiaj odwiedza ponad 100 tysięcy osób miesięcznie. Wspólnie z Tomkiem napisaliśmy pierwszą książkę „Cudowna moc roślinnych koktajli. Blenduj dla zdrowia i urody”. Dzięki roślinnym koktajlom i sokom poznaliśmy mnóstwo wspaniałych ludzi. Największym spełnionym marzeniem jednak jest to, że dzięki zmianie nawyków żywieniowych mam mnóstwo energii i optymizmu do realizacji kolejnych celów. I to jest bezcenne. Dobre samopoczucie to klucz do realizacji marzeń.

 

Przyznaje Pani wprost: „Mam więcej energii, ubyło mi kilka kilogramów, mam mocniejsze włosy i paznokcie i zniknęły dolegliwości, które nie pozwalały cieszyć się w 100% życiem”. Pani mąż w Państwa najnowszej książce pisze: „Zanim wprowadziliśmy koktajle do codziennego jadłospisu, nie było roku bez przeziębienia. Trudno mi sobie dokładnie przypomnieć, kiedy ostatni raz miałem grypę […]” – czy każdy może zyskać te wszystkie skarby, stosując dietę na bazie roślinnych koktajli?

Uważam, że tak. W roślinach kryje się ogromna moc. Jest wiele badań naukowych z całego świata potwierdzających, że rośliny mogą być równie skuteczne jak leki – w walce z nadciśnieniem, cukrzycą, bólami głowy, a nawet chorobami nowotworowymi. Włączenie do codziennej diety dużej ilości warzyw i owoców to skuteczny sposób na dobre samopoczucie, więcej energii czy pozbycie się uciążliwych dolegliwości takich jak alergia. A koktajle to dowód na to, że zdrowe odżywianie nie musi być czasochłonne i skomplikowane. Wystarczy blender i kilka składników. Do koktajli można dodawać przyprawy, zioła, a nawet chwasty, które posiadają potężną leczniczą moc i są dostępne dla każdego.

Co Państwa inspiruje przy tworzeniu kolejnych receptur na zdrowie i szczęście?

Inspiracji najczęściej szukamy na lokalnych bazarkach, podczas spacerów z dala od cywilizacji i w podróży.  Jeśli odkryjemy coś ciekawego, np. zioła czy chwasty,  to zastanawiamy się wówczas, z czym można połączyć dany produkt, aby smakował. Często sięgamy po dziko rosnące rośliny takie jak mniszek lekarski, pokrzywa, jagody. Są bardzo zdrowe i można je mieć całkowicie za darmo. Badania na temat leczniczych właściwości roślin są dla nas również ogromną inspiracją. Staramy się przemycać w naszych koktajlach również super pokarmy: pyłek pszczeli, siemię lniane czy kurkumę. Dodają nie tylko nowego smaku, ale też w sposób szczególny dbają o nasze zdrowie. Stawiamy przede wszystkim na świeże produkty sezonowe. Mają najwięcej smaku, aromatu, ale przede wszystkim cennych składników. Poza sezonem korzystamy z zapasów zrobionych latem. W okresie zimowym „mrożonki” wykorzystujemy do przygotowania pysznego koktajlu np. z owoców jagodowych, które uznawane są za najzdrowsze owoce. Oczywiście nieskończonym źródłem inspiracji jest Internet i często z niego korzystamy.

Kiedy trafiam na kolejne blogi i książki na temat zdrowej żywności, zastanawiam się, czy to naprawdę ma sens – czy ludzie rzeczywiście tego potrzebują, czy korzystają z tych wszystkich zdrowych porad. Z jednej strony – treści te w pewnym momencie zaczynają się powielać, z drugiej – ciągle słyszy się o wzrastającej liczbie otyłych osób. To co widzimy w sieci, w kadrze z Instagrama, nie pokrywa się z tym, co widzimy w galeriach handlowych…

Każdy organizm potrzebuje najlepszej jakości paliwa. Jednak najczęściej dostaje słabą mieszankę, na której nie przejedzie się długiej trasy bez pomocy mechanika. Każdy z nas chce się dobrze odżywiać, być szczupłym i mieć dużo energii, ale nie zawsze się to udaje. Nie inaczej było w naszym przypadku. Najczęściej wynika to z braku czasu.

Teraz każdy czytający to poczuje się trochę usprawiedliwiony… (śmiech)

Żyjemy na wysokich obrotach, długo pracujemy, a po pracy w domu czekają kolejne obowiązki. Trudno w ciągu dnia znaleźć czas na przygotowanie 5-6 porcji posiłków roślinnych (a to zaledwie zalecane minimum). Nawet jeśli by się to udało, to nie każdy chętnie zajada się zieleniną… Nawet jeśli ktoś zdecyduje się już na jakąś dietę, szybko z niej rezygnuje ze względu na skomplikowane przepisy, liczenie kalorii, brak czasu na przygotowanie kolejnego posiłku itp.

Ale jednak Państwu się udało.

My stawiamy na prostotę. Nasza książka nie jest o dietach, liczeniu kalorii, diametralnej zmianie nawyków. Piszemy w niej o naszych doświadczeniach oraz wiedzy, którą zdobyliśmy przez ostatnie lata na temat oddziaływania roślin na organizm. Możliwie prosto, biorąc pod uwagę badania, opisaliśmy w niej wpływ kuchni roślinnej na zdrowie. Przesłanie, które chcieliśmy w niej przekazać, jest następujące – „5 minut dziennie, kilka składników i blender”. Tylko tyle wystarczy, abyś już po kilku tygodniach odczuł różnicę w samopoczuciu. Nie musisz rezygnować od razu ze starych nawyków. Z każdym kolejnym koktajlem organizm sam będzie podpowiadać czego potrzebuje. Z czasem nabierzesz większej ochoty na kolejny koktajl!

Zakochałam się w przepisach proponowanych w Państwa książce. Są wspaniałe! Po jej lekturze pobiegłam na zakupy i kupiłam ogromną ilość zieleniny i owoców. Problem zaczął się, kiedy musiałam codziennie wieczorem, zmęczona po pracy, robić te kolorowe mikstury. Czy jest jakiś sposób na motywację w takich beznadziejnych przypadkach?

Naszym zdaniem kluczem do sukcesu jest to, żeby znaleźć swój ulubiony smak, ulubioną kompozycję. Tylko wtedy, kiedy coś nam naprawdę smakuje, możemy się od tego zdrowo uzależnić. To najlepsza motywacja. Warto również zadbać o zapasy składników na koktajle (również w postaci mrożonej), żeby nie było żadnej wymówki… (śmiech)

Gdyby miała Pani wymienić po trzy nazwy najbardziej pozytywnych owoców, warzyw i przypraw, byłyby to…?

Jest mnóstwo owoców, które uwielbiamy, które wprawiają nas w pozytywny nastrój… Ograniczając się do trzech, wymienilibyśmy na pierwszym miejscu niezwykle zdrowe owoce jagodowe (szczególnie borówki i jagody), tropikalne mango i nasze polskie jabłka. Gdybyśmy mieli wymienić trzy warzywa, które wywołują nasze pozytywne emocje, to z pewnością byłyby to zielone liście (szczególnie jarmuż, natka pietruszki), a także warzywa w niezwykle energetycznych kolorach jak dynia, marchew i burak. I na koniec najbardziej pozytywne przyprawy. Nasza ulubiona przyprawa to kłącze kurkumy (nr 1!), równie często korzystamy z rozgrzewającego imbiru i orzeźwiającego kardamonu.

A jaki jest Państwa przepis na pozytywny dzień?

Pozytywny dzień to taki, w którym wszystko się udaje. A żeby tak się stało, potrzebna jest solidna porcja zdrowej energii. My zaczynamy dzień od szklanki świeżo wyciskanego soku lub koktajlu. Poranek to również najlepszy czas na planowanie, wyznaczanie sobie celów. To właśnie z samego rana najchętniej czytamy, robimy notatki, spisujemy plany. Dobry początek dnia to połowa sukcesu! Obowiązkowym składnikiem pozytywnego dnia jest również ruch, najlepiej na świeżym powietrzu. Lubimy biegać, chodzić na długie spacery z psem. To znakomity sposób na odreagowanie w ciągu dnia i poukładanie myśli w głowie.

 

Magdalena Olszewska wraz z mężem Tomaszem wydała książkę pt. „Cudowna moc roślinnych koktajli. Blenduj dla zdrowia i urody”. Książka dostępna jest tutaj.